<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>Miasteczko Candy - Państwo Candy kaa</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl</link>
<description> Miasteczko Candy - Państwo Candy kaa</description>
<language>pl</language>
<docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
<item>
<title>Vocaloid</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl/viewtopic.php?pid=13155#p13155</link>
<guid isPermaLink="false">13155@http://www.candykaa.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<p class="center">Dziewczyna przeszła przez korytarz do samego końca. Otworzyła drzwi, które były wiecznie zamknięte. Weszła do pomieszczenia. Wiatr otoczył ją całą. Neru wyciągnęła dłoń z rozkoszą i zamkniętymi oczami. Pnącza z podłogi zaczęły ją oplatać po nodze. Obtoczyły jej talię, a następnie rękę. Na dłoni pojawił się różowy pączek pięknego kwiatu, który po chwili rozkwitł. Neru zerwała kwiat.&nbsp; Pnącza opadły. Poczuła na twarzy morską bryzę i krople wody na twarzy. Westchnęła, wzięła głęboki oddech. Nagle podłoga zaczęła się trząść.&nbsp; Dziewczyna otworzyła oczy. Wskoczyła na platformę, która obniżała się. Tuż przed dotknięciem podłogi przez platformę Neru szybko zeskoczyła, a platforma natychmiast odskoczyła w górę. Było ciemno tak, że nic nie można było zobaczyć. Na szczęście Neru po swojej przemianie miała kocie oczy, którymi doskonale widziała w ciemnościach. Podeszła do pewnej skrzyni. Położyła na jej wieku swoją dłoń. Wieko brzdęknęło, po czym się otworzyło. Neru wyciągnęła ze skrzyni szklany słoik, z którego było słychać tylko: ba-dum, ba-dum.<br />Dziewczyna bez skrupułów rozbiła słój. Wzięła mokry, śliski przedmiot, który się poruszał, do ręki.<br />Kopnęła jakąś dźwignię, platforma zjechała na dół, wskoczyła na nią. Platforma wjechała na górę. Okazało się, że to, co trzymała w ręku to było serce. <br />Dziewczyna wyciągnęła przed siebie ludzki narząd. Zaczęła mówić coś w niezrozumiałym języku. Serce zapłonęło, potem zamarzło, zaczęła wylewać się z niego krew, po chwili zaczęło rosnąć i coraz szybciej bić. Przed Neru zaczęła się pojawiać dziwna postać. Wyglądała jak człowiek. Kiedy uformowała się do końca można było zobaczyć, że to dziewczyna o długich rudych włosach. Neru cisnęła sercem w postać, mówiąc:<br />Powstań Ran!<br /> Rudo-włosa dziewczyna nabrała powietrza w usta, otworzyła oczy, po czym powiedziała:<br />- Wróciłam, pani. <br />- Doskonale. Ran, masz się pozbyć Diany. Jest niebezpieczna dla otoczenia. Jeżeli zginiesz zachowaj swoje serce.<br />- Tak, pani. &#8211; odpowiedziała jak robot.<br />- Poznaj uczucia, nie bądź taka sztywna, a teraz wyjdź stąd i pobaw się z Sebastianem i Dianą. <br />- Naturalnie, pani. &#8211; Ran spróbowała się zmienić. <br />Ran szybko zniknęła z pokoju, zostawiając Neru samą. <br />Dziewczyna stała chwilę spokojnie. Jednak nagle złapał ją skurcz w gardle. Upadła na podłogę, nie mogąc oddychać. Zwijała się z bólu w gardle. Po chwili straciła przytomność. <br />Do pokoju ktoś bardzo szybko wpadł, podbiegł do Neru. Ocenił jej stan. Złapał ją za gardło, za które dziewczyna trzymała się. Nacisnął dwa punkty na jej ciele, a od razu odzyskała oddech. Mężczyzna podniósł ją z ziemi i wyszedł z nią z prędkością światła. <br />Neru obudziła się w jakimś dziwnym pokoju na dziwnym łóżku. Miejsce to nie było do określenia. Z jednej strony było w nim jasno, dzięki jasnym meblom, z drugiej ciemno, być może przez zasłonięte kotary.<br />-Oh, słodko spałaś. &#8211; rozległ się znajomy głos.<br />- Gakupo? &#8211; rozpoznała go Neru.<br />-Pamiętasz mnie?<br />- Czego chcesz? Pieniędzy? Władzy? Mądrości?<br />- Nie, nie, nie. Chcę władzy nad twoim pięknym, zmysłowym i mądrym ciałem, co będzie dla mnie jak bezcenny pieniądz.<br />- Skończ z tym! <br />Gakupo zbliżył się do Neru, która odskoczyła od niego, ale za późno. Mężczyzna zdążył ją złapać w talii. Oparł głowę na jej ramieniu. Wędrował ręką po jej plecach, odnajdując zapinkę stanika. <br />- Nie!<br />-Neru, Neru, Neru&#8230; oboje dobrze wiemy, że chcesz tego. <br />Dziewczyna wyrwała się z jego objęć i pobiegła do drzwi. Były zamknięte na klucz. Mogła je z łatwością wyważyć, ale potrzebowała na to chwilę skupienia i pełnej energii, nie w momencie kiedy Gakupo zbliżał się i wywierał na niej presję. <br />Neru została przez niego osaczona, gdyż drzwi znajdowały się w zaułku pokoju. Mężczyzna znowu złapał ją w talii. Nogę włożył pomiędzy nogi Neru, przyciskając ją tym samym do drzwi. Ręką złapał za brodę. Jego delikatne usta zbliżały się do miękkich ust Neru, kiedy nagle&#8230;?<br />]]></description>
<pubDate>Wtorek 1 Maj</pubDate>
<comments>Wtorek 1 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Nanobots</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl/viewtopic.php?pid=13154#p13154</link>
<guid isPermaLink="false">13154@http://www.candykaa.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<p class="center">To było krwiste tsunami. Już za kilka sekund miało mnie całą pokryć. Jeszcze te ostatnie 3 sekundy i wszystko się skończy. I nagle&#8230; Wysoki chłopak o niebieskich włosach złapał mnie w pasie i poderwał do góry. Patrzyłam na czerwone morze pod nami. Nic mnie nie obchodziło oprócz tej krwi.<br />Nie zauważyłam, jak mocno uczepiłam się tego chłopaka. Teraz skupiłam się na jego twarzy, która była przystojna. Chłopak zauważył, że patrzę się na niego. Słodko uśmiechnął się, a na jego policzkach pokazały się rumieńce. Spojrzał mi prosto w oczy. Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Te niebieskie oczy mnie pochłaniały. Chciałam odwrócić wzrok, ale to było niemożliwe. Błękit wciągał jak wir na oceanie. Chłopak spojrzał się gdzie indziej przerywając wciągające połączenie. <br />Wróciła mi przytomność. Leżałam w ciemnościach. Poruszyłam ręką, okazało się, że jest mocno usztywniona i zabandażowana. To samo było z drugą i nogami. Otworzyłam oczy. Taak, to było mądre oceniać pomieszczenie, w którym się znajdowałam z zamkniętymi oczami. Właściwie pokój był bardzo dobrze oświetlony, dzięki dużym oknom,&nbsp; przez które wpadało światło słoneczne. <br />Spróbowałam się poruszyć, ale przez całe ciało przeszedł mnie ból nie do zniesienia. Tak więc zaniechałam próby podniesienia się. Zostało mi tylko patrzenie się w sufit, który nie był ciekawy &#8211; cały biały. Nagle zaburczało mi w brzuchu i poczułam jak robię się naprawdę głodna.<br />- Niech ktoś przyjdzie, bo umrę z głodu ;_; - pomyślałam. <br />- Ehe ehe&#8230; - zaczęłam kasłać. Ból w klatce piersiowej wzmocnił się. Zaczęłam coraz mocniej kasłać. Dopadł mnie atak kaszlu, który rósł razem z bólem. Było tylko gorzej i gorzej. Nie mogłam oddychać. Krztusiłam się. Wyplułam krew na pościel. Nagle kilka osób wbiegło do pokoju. W nich był też niebiesko-włosy chłopak. Próbowałam przestać kasłać i pluć krwią, ale tylko się dusiłam jeszcze bardziej. Chłopak położył na mojej klatce piersiowej swoją dłoń. Przycisnął mnie do łóżka. Nie mogłam kaszlnąć, ani tym bardziej oddychać. Spojrzał mi znowu prosto w oczy. Nie czułam, żeby brakowało mi powietrza, wręcz przeciwnie &#8211; miałam go pod dostatkiem. Błękitne oczy odwróciły się ode mnie, a ja poczułam, że znowu bierze mnie ochota na kasłanie, ale zdecydowanie mniejsza. Jego dłoń nadal spoczywała na moich piersiach. Emitowała niebieskie płomienie. <br />- Służba! &#8211; zawołał chłopak męskim i głębokim głosem. &#8211; Ta piękna dama zrobiła się głodna. Przygotujcie coś lekkostrawnego. <br />Jedna kobieta wyszła. <br />- Zmieńcie tą pościel. Alterna, przygotuj jej ubrania, pomogę jej się przebrać.<br />Patrzyłam z zainteresowaniem na służbę i słuchałam poleceń wydawanych przez chłopaka. Dopiero po chwili zorientowałam się, że ma mi pomóc się przebrać. To oznacza, że będzie mnie widział nago! &gt;//&lt;<br />- Nie&#8230; - powiedziałam bardzo słabym głosem. <br />- Hm? Mówiłaś coś? &#8211; zapytał się młody książę. <br />- Sama mogę się przebrać&#8230;<br />- Hahaha! Chyba sobie żartujesz. &#8211; spojrzał na mnie, jakbym naprawdę miała żartować. &#8211; Ah&#8230; o to ci chodzi&#8230; Widziałem cię już nago, kiedy zakładałem te bandaże. Masz bardzo ładne ciało &#8211; powiedział z chytrym uśmiechem. <br />Dziewczyna nazwana Alterną położyła luźną sukienkę na łóżku. <br />- Kim tak właściwie jesteś? &#8211; mój głos nabrał już mocy.<br />- Nazywam się Kaito, a jestem księciem tego królestwa. Pewnie zastanawiasz się jak tu się znalazłaś. Twój mistrz poprosił mnie, żebym miał na tobie oko. Len, którego za pewne znasz, zdecydował, że zostaniesz w moim domu do czasu aż w pełni wyzdrowiejesz. Przy okazji&#8230; udało mi się zwrócić twój wzrok. Zgodziłem się na opiekę nad tobą przez to, że wydaje mi się, że znam twoje pochodzenie. Jesteś siostrą Len'a, prawda? Jesteś lepsza od niego, nawet po jego szkoleniu. Może jesteś nawet lepsza od mojej siostry, którą Len uczył. Jeżeli się zgodzisz, to podszkolę cię z medycyny. <br />- Będę umiała zrobić coś takiego jak ty? &#8211; chodziło mi o płomienie z jego ręki. <br />- Hehe, tak. Więc umowa stoi?<br />- Tak.<br />Kaito podniósł mnie z łóżka jak księżniczkę. Posadził na krześle, przejechał ręką po całym moim ciele i nie czułam już żadnego bólu. Powoli odpinał guziki od mojej białej z plamami krwi koszuli. Przestałam patrzyć się na to, co robi dalej, a spojrzałam przez okno. Zauważyłam, że pokój znajdował się, co najmniej na 5 piętrze, a w każdym razie bardzo wysoko. Zamek stał w ogromnym ogrodzie. Z okna pokoju widać było bramę wyjściową, do której prowadził labirynt. <br />- Ile jest tutaj bram wyjściowych? &#8211; zapytałam. <br />- Tylko jedna, ta którą widzisz.&nbsp; &#8211; odpowiedział wstając z kucków i podchodząc do sukienki, którą zostawiła Alterna. <br />Zastanawiam się, dlaczego ta brama jest taka trudna do osiągnięcia. &#8211; pomyślałam. <br />Chciałam wstać i zobaczyć dokładniej cały ogród. Nie czułam bólu, więc zapomniałam o moich ranach. <br />Wstałam. Zrobiłam jeden krok i potknęłam się, nie wiedząc, dlaczego. Leciałam prosto na oszklone okno. <br />- Ej, ej, ej&#8230; - Kaito złapał mnie zanim dotknęłam szyby. &#8211; Lubisz się kaleczyć, czy co?<br />W tym momencie zorientowałam się, że jestem naga, a jedyne, co zasłaniało moje ciało to były bandaże na rękach i nogach. Zrobiłam się czerwona jak burak. Kaito nie zwrócił na to uwagi, ale posadził mnie z powrotem na krzesło i odwrócił się. Wziął sukienkę w ręce. <br />- Rączki do góry. &#8211; powiedział do mnie z chytrym uśmieszkiem, który był naprawdę słodki. Powoli podniosłam ręce, a on wsunął mi sukienkę. Podniósł mnie do góry, sukienka opadła wzdłuż całego ciała. <br />- Jak długo będę, aż tak niepełnosprawna? <br />- Myślałem, że już nigdy nie zapytasz. <br />- A więc?<br />- Tak naprawdę to możemy się pozbyć tego już teraz. <br />Chciałam powiedzieć&nbsp; to na co czekamy, ale zaburczało mi głośno w brzuchu. <br />- Najpierw jednak musimy pozbyć się twojego głodu. <br />Akurat w tym momencie do pokoju wkroczyła służba z całą zastawą.<br />Kaito nakarmił mnie, przy czym za każdym razem słodko się uśmiechał, co mnie strasznie dezorientowało. Kilka razy jedzenie spadało, wtedy komentował, że zachowuję się jak dziecko. A to nie była moja wina! To wszystko przez niego, że ma tak oszałamiający uśmiech. A jego oczy przyciągają jak magnes. <br />Raz przez jego oczy zakrztusiłam się. Wtedy zrobił to samo, kiedy dusiłam się krwią i kaszlem. Nie odpuścił sobie oczywiście komentarza: Gorzej niż z dzieckiem. <br />Nagle do pokoju wparadowała Alterna. <br />- Panie, przyszedł list od panicza Len'a-sama. Prosi o odesłanie panienki Rin do domu jak najszybciej.<br />- Coo? Eh&#8230; ten Len&#8230; No cóż, Rin&#8230; musimy się zbierać. &#8211; powiedział troszkę smutnym głosem, podchodząć do Alterny i zabierając list.<br />- Nie skończyłam jeszcze jeść. Po za tym domagam się wyleczenia tych ran. &#8211; powiedziałam jakbym była kimś ważnym. <br />- Nie wiesz do kogo to mówisz, panienko Rin &#8211; odpowiedział Kaito. &#8211; Taka jest wola panicza Len'a, jeżeli się do tego nie dostosujemy przyśle tu całą swoją organizację, żeby ciebie odzyskać.<br />- Odpiszcie mu, że nie chcę przyjechać.<br />- To nie zadziała. <br />Nagle wpadł mi do głowy pomysł.<br />- A więc pojadę jutro albo wcale. <br />- Eh&#8230; niech będzie. Alterno, napisz mu, że panienka Rin życzy sobie powrotu jutro.<br />- Tak, panie. &#8211; Alterna ukłoniła się i wyszła. <br />- Naucz mnie jak leczyć.<br />- Nie zdążysz się tego nauczyć w ciągu jednego dnia. <br />- Uwierz mi, że dam radę. Po prostu to zrób. Przy okazji wylecz te rany.<br />- Nie nauczę cię. &#8211; odpowiedział chłodnym tonem i podszedł do mnie. Ujął moją rękę i zdjął bandaże. Obserwowałam jego każdy ruch. Najpierw skupił się i zamknął oczy. Po chwili szybko je otworzył, wokół jego ręki pojawiły się te niebieskie płomienie. Przejechał nimi szybko po mojej ręce. Rany się zaczęły zasklepiać. Nie było po nich nawet śladu, ani żadnej blizny. <br />Spróbowałam zrobić to samo, co on. Skupiłam się i zamknęłam oczy. Wyobraziłam sobie płomienie otaczające moją zdrową rękę. Kaito w tym czasie zdjął drugi bandaż. Otworzyłam oczy. Kaito znieruchomiał. Tak jak myślałam. Nie udało się. Chłopak nadal się nie ruszał, po chwili szybko zdjął bandaże z moich nóg. Nie było tam żadnej rany. <br />- Rin, jesteś wielka. Nauczyłaś się tego. <br />- Czego? &#8211; Zapytałam zdziwiona.<br />- Wyleczyłaś się. Nie ma ran na twoich nogach. <br />- Aha! Mówiłam ci, że się nauczę.<br /><br />(Link do rysunku dla Kiry: <a href="http://rikawinx.deviantart.com/#/d4yaetp" target="_blank" rel="nofollow">http://rikawinx.deviantart.com/#/d4yaetp</a>) <br />]]></description>
<pubDate>Wtorek 1 Maj</pubDate>
<comments>Wtorek 1 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Vocaloid</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl/viewtopic.php?pid=13153#p13153</link>
<guid isPermaLink="false">13153@http://www.candykaa.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<p class="center">Neru nigdy nie spała w nocy. Zawsze stała na warcie. W tej chwili siedziała w swoim wielkim, ciemnym pokoju na czerwonym fotelu.&nbsp; W pewnym momencie usłyszała krzyk.<br />-Hmmm&#8230; Klienci zamówili sobie horror? &#8211; pomyślała z uśmiechem.<br />- Sebastianie! <br />Czarna postać pojawiła się tuż za nią z filiżanką herbaty, którą postawił na stoliku przed dziewczyną.<br />- Miej oko na Dianę, nie dopuść by zrobiła czegoś takiego jak w poprzednim śnie. Poświęcaj jej swoją uwagę i pamiętaj, jeżeli ja zginę we śnie, to wszyscy zginą, bo nikt nie wróci do świata realnego, rozumiesz to?<br />- Tak.<br />Neru wyciągnęła swoją prawą ręką w górę, trochę do tyłu i złapała krawat Sebastiana. Pociągnęła go do siebie. <br />- Jeżeli coś przyciągnie moją uwagę bardziej niż ty to uratuj mnie, chyba że chcesz zostać tutaj do końca swojego życia. &#8211; szepnęła prosto do jego ucha, po czym puściła jego krawat, ale on stał ciągle w tej samej postawie. <br />- Możesz już iść. <br />- Yes, My Lady.<br />Kolejna noc minęła. Neru cały czas borykała się z problemem Diany. Musi ją wysłać do jej świata albo nie tylko Neru zginie, ale cały świat może zostać zniszczony. <br />Bogini snów siedziała na czerwonym fotelu, kiedy wpadła na pomysł. <br />- Sebastianie&#8230; - powiedziała cicho, dobitnie i zmysłowo. <br />- Tak, moja pani? &#8211; pojawił się równie zmysłowo i cicho, a jego słowa były miękkie niczym jedwab. <br />Dziewczyna podniosła srebrny sztylet ze stolika. Przejechała palcem po ostrzu, rozcinając ciepły opuszek. Nie skrzywiła się z bólu, jednak wstała. Stanęła na wprost Sebastiana, który zrobił się sztywny. Ujęła jego rękę i przejechała ostrzem po nadgarstku. Wyrzuciła sztylet i przytknęła swoje wargi do jego rany, a swój rozcięty palec przyłożyła do jego zimnych ust. Zaczęła ssać jego krew, kiedy Sebastian wgryzł się w jej palec. <br />- Auć&#8230; Nie tak mocno, Sebastianie&#8230; - Oderwała na chwilę usta od jego nadgarstka, po czym powróciła do wysysania krwi. Czuła jak czerwony płyn przepływa przez jej całe ciało. Dostaje się z przełyku do wątroby, trzustki, żołądka, przepływa przez jelito cienkie i grube. Z gardła przepływa w górę do nosa, spływa w dół, dostaje się do płuc, w tym momencie lekko się zakrztusiła. Krew dostaje się nawet do nerek, gdzie przewodami dostaje się do cewki moczowej. Krew Sebastiana wpływa do krwi Neru, zaczyna się z nią mieszać i powoli wędruje żyłami do serca, skąd wypływa aortą (tętnicą główną), rozchodzi się do całego ciała. W miejscach gdzie dotarła krew Sebastiana Neru czuje delikatne i przyjemne mrowienie. Było to tak przyjemne jak uprawianie seksu. <br />Po całym zabiegu Neru odepchnęła Sebastiana z niewyobrażalną siłą i gracją. Na szczęście mężczyzna nie stracił na sile przy odbiorze krwi i cofnął się tylko kilka kroków. <br />Dziewczyna podeszła do dużego lustra, które stało obok ogromnego łóżka z baldachimem. <br />Jej włosy zakręciły się. Ciało odmłodniało i nabrało jeszcze większej jędrności. <br />-Ah, idealnie. Pora się przebrać. Sebastianie, zobacz gdzie jest Diana. <br />Sebastian natychmiast wyszedł. Łatwo można było zauważyć, że nie podobała się mu przemiana Neru, bo to będzie oznaczało, że ona też wkroczy do akcji. <br />Po przebraniu się<br /><a href="http://www.zerochan.net/619560" target="_blank" rel="nofollow"><img class="postimg" src="http://s3.zerochan.net/240/10/41/619560.jpg" alt="http://s3.zerochan.net/240/10/41/619560.jpg" /></a><br />Neru wyszła z pokoju. <br />]]></description>
<pubDate>Sobota 21 Kwiecień</pubDate>
<comments>Sobota 21 Kwiecień</comments>
</item>
<item>
<title>Polecane</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl/viewtopic.php?pid=13152#p13152</link>
<guid isPermaLink="false">13152@http://www.candykaa.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Sankarea ;)]]></description>
<pubDate>Pištek 20 Kwiecień</pubDate>
<comments>Pištek 20 Kwiecień</comments>
</item>
<item>
<title>Nanobots</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl/viewtopic.php?pid=13151#p13151</link>
<guid isPermaLink="false">13151@http://www.candykaa.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Minął już miesiąc od momentu kiedy Len mnie zostawił z innym opiekunem oraz straciłam oczy. Przez cały ten czas nie zobaczyłam ani przewodniczącego całej organizacji (Len'a), ani jego asystentki &#8211; Karamel.<br /> Nowy nauczyciel uczył mnie zapamiętywania dźwięków, ich rozróżniania, znalezienia położenia przeciwnika poprzez dźwięki, dzięki czemu byłam bardziej opanowana, większość uczuć już zdobyłam, ale przyjaciół jeszcze żadnych.<br />Tego dnia jak zwykle obudziłam się wcześnie, przynajmniej tak wnioskowałam z mojego specjalnego zegarka. Szybko ubrałam się w sukienkę i wyszłam z pokoju. <br />Niestety to chyba był jeden z moich najgorszych dni, mimo że miałam prawie cały wolny dzień dla siebie, gdyż mojego opiekuna gdzieś wcieło. Nie byłam już też taką początkującą, żebym sobie sama nie poradziła, więc miałam skończyć misję, a potem miałam wolne. <br />Więc kiedy wyszłam z pokoju natknęłam się na znajomych mi ludzi.&nbsp; Nie, to niestety nie był ani Len ani Karamel (która wisi mi oczy). <br />- O! Chłopacy, patrzcie, to ta mała, dziewczynka Len'a. <br />- Coś z nią nie tak. Hah! Straciła swoje oczy.<br />- Racja, racja. Jak można być tak debilnym, żeby stracić swoje oczy.<br />- To znaczy, że nas nie widzi. Jest całkiem bezbronna. &#8211; odezwał się znowu pierwszy.<br />Może czwarty nadal się nie odzywał, ale wiedziałam, że tam jest. Któryś z nich, prawdopodobnie pierwszy złapał mnie za rękę.<br />- Puść mnie. &#8211; odpowiedziałam bardzo spokojnie.<br />Mężczyźni zaczęli się głośno śmiać.<br />Ja tylko się delikatnie uśmiechnęłam, a śmiech mężczyzn ucichł. Spojrzał na swoją rękę, z której ciurkiem ciekła krew.<br />- O Ku*wa! Zraniła mnie! <br />Postawiłam krok do przodu i usłyszałam ich cofające się kroki. Postawiłam jeszcze jeden, ale po tym uciekli, gdzie pieprz rośnie. <br />Po tym zdarzeniu szybko ruszyłam do korytarza, który przeniósłby mnie na moją misję. Przez ostatni miesiąc dużo czasu spędzałam w podziemiach, dlatego teraz wszystkie dokładnie znałam. Po przemianie w podziemiach miałam jeszcze swój wzrok. Może było tam bardzo ciemno, tak że nie było nic widać, ale kiedy zdobędę odpowiedni poziom, to mój strój zacznie się świecić, a wtedy będę mogła wszystko zobaczyć. Na szczęście do potrzebnego poziomu nie zostało mi dużo do zdobycia. <br />Przeszłam przez pierwsze drzwi prowadzące do podziemi. Potem przez kolejne i kolejne i jeszcze kolejne. Wreszcie po kilkunastu przejściach przez drzwi przemieniłam się. Mogłam teraz wszystko dokładnie zobaczyć.<br /><img class="postimg" src="http://s1.zerochan.net/600/06/38/809406.jpg" alt="http://s1.zerochan.net/600/06/38/809406.jpg" /><br />Wokół mnie już pojawiały się potwory. Dzięki słuchawkom, które teraz miałam, mogłam odsłuchać treść misji. W trakcie słuchania musiałam się również bronić przed atakami stworzeń, kiedy nagranie doszło do końca, zorientowałam się, że coś jest nie tak. <br />&#8216;Poziom misji: 22<br />Cel misji: zabić wszystkie cieniowce.<br />Cieniowce to złe cienie, które uciekły od swoich właścicieli. Lubią robić psikusy innym. W walce wykorzystują swoje rozciągliwe części ciała. &#8216;<br />Nagranie skończyło się po charakterystycznym pyknięciu.<br />Hah, to będzie banalnie proste &#8211; tak myślałam. Wykonałam kolejne cięcie swoim nanobotem i kolejne ciało cieniowca opadło. Jednak po chwili w usłyszałam dalszą część misji.<br />&#8216;Poziom misji: 48<br />Cieniowce po zabiciu dzielą się na dwa cienie. Są praktycznie nie do zabicia. Po rozdzieleniu ich ciała wpadają w szał. Jedyny sposób na ich zabicie to krąg oczyszczenia.&#8217;<br />Do tego momentu zdążyłam zabić, co najmniej 20 cieniowców, co oznacza, że było o 20 więcej rozwścieczonych potworów. Poziom tego zadania był o ponad połowę za wysoki dla mnie. Nie uczyłam się do tej pory żadnych kręgów. Mój nauczyciel musiał nie dosłuchać nagrania, ale nie mogłam się teraz wycofać. <br />Nadchodziła cała armia cieniowców. Nagle coś przykuło moją uwagę na mój własny cień, którego za mną nie było. Odwróciłam się, a za mną stał ogromny cień. W mgnieniu oka złapał moją kostkę, ciągnąc za nią. Przewróciłam się, waląc mocno głową o podłogę. Poczułam ciepłą strużkę czegoś, co płynęło po mojej twarzy. To coś wpłynęło do moich ust, od razu wyczułam, że to krew. Zorientowałam się, że za nami idą inne cieniowce. Teraz wyglądały jak zombie. Mój cień ciągnął mnie gdzieś. Czułam, że wykrwawię się w tych podziemiach na śmierć, że to już mój koniec. Chyba straciłam przytomność.<br />Nagle zrobiło mi się dziwnie ciepło, nawet gorąco. Obudziłam się. Rozejrzałam się dokoła. Wokół mnie pojawiały się płomienie ognia. Spróbowałam wyjść z tego okręgu, który tworzył ogień, ale nie mogłam. Dopiero teraz zauważyłam, że ręce i nogi miałam przymocowane do czegoś w rodzaju krzyża. Chcieli mnie spalić! Ogień powoli zbliżał się do mnie, a mnie było coraz goręcej. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam mój cień, a raczej były mój cień.&nbsp; Za tym cieniem zobaczyłam inny cień, przypominający mi kogoś znajomego. Wszystkie cienie przypominały mi kogoś znajomego. <br />No, tak. Teraz już wiem jak pouciekały od swoich właścicieli &#8211; pomyślałam. &#8211; Za każdym razem, kiedy ktoś tu wszedł został spalany przez jego własny cień. <br />W tym momencie spostrzegłam jakiś błysk światła. Przyjrzałam się dokładniej, to był ostry nóż trzymany w ręku jednego z cieniowców. Nagle ogarnął mnie strach, ale po chwili się opanowałam, zanim mnie zabiją chcą się pobawić. Usłyszałam świst obok mojego ucha, potem poczułam ostry, bardzo ostry ból w ręce.<br />-Aah&#8230; - wyrwało mi się z ust, a cieniowce zaczęły się śmiać. <br />Ah, tak, więc mam cierpieć na ich oczach&#8230; - pomyślałam, po czym z drugiej strony przeleciał kolejny nóż. <br />- yh&#8230;<br />Tym razem cieniowce nie zaczęły się śmiać, rzuciły teraz w nogę.<br /> - Aaaah&#8230;! &#8211; tym razem to naprawdę bolało. <br />Może to trwało zaledwie 10 minut, ale dla mnie ciągnęło się to jak 10 godzin. Przez te 10 minut zdążyli rzucić 30 noży, a ogień już sięgał podeszwy moich butów. <br />Rzucili jeszcze jeden nóż.<br />- Kyaaaaaaaaaaaaaaaa&#8230;! <br />Stwierdziłam, że nie ma sensu być cicho, może ktoś mnie usłyszy i uratuje&#8230;<br />Zdziwiłam się własnymi myślami, czyżbym chciała dalej żyć? A może śmierć mnie przeraża?<br />- RATUUNKUUU! &#8211; zaczęłam krzyczeć, ale nie miałam już siły. Utrata tyle krwi na pewno na to wszystko wpłynęła. Po moim policzku pociekła łza. Nagle pomyślałam o Lenie. <br />W tym samym momencie w słuchawkach coś brzdęknęło i głos zaczął mówić:<br />&#8216;Poziom misji: 1 <br />Cel misji: pokonanie cieniowców.<br />Wykonanie: Potrzebujesz krwi, ognia. Wypowiedz na głos te słowa: Krąg oczyszczenia niech oczyści te ziemie z samotnych cieni wędrujących bez swojego pana. Niech przywróci je do świata cieni, gdzie nie będą się czuły samotnie&#8230;&#8217;<br />Powtórzyłam z radością te słowa. Kropla mojej krwi wpadła do płomieni. Ogień skierował się ku cieniowcom, spalając je. Po chwili ogień zniknął razem z wszystkimi cieniami. <br />Super&#8230; to co teraz? &#8211; pomyślałam, nadal wisząc na czymś w rodzaju krzyża, przybita ponad 30 nożami.<br />- Haa&#8230; - coraz trudniej było mi złapać oddech. &#8211; nanobot&#8230; <br />W ciągu sekundy miecz przeciął wszystkie sznury przywiązujące mnie do krzyża, jednocześnie wisząc w powietrzu, bym mogła się go uczepić, a nie spaść na podłogę ze wszystkimi ostrzami. Po jakimś czasie wylecieliśmy do głównego holu podziemi, gdzie było również przejście do bazy. Nanobot powoli i delikatnie opuścił mnie na ziemię, po czym wyleciał przez drzwi. <br />Starałam się nie zamykać oczu, by nie stracić po raz kolejny przytomności. Podniosłam prawą rękę i wyciągałam po kolei noże z lewej ręki. To samo zrobiłam z prawą ręką. Dalej nie mogłam już się ruszyć, ale w tym momencie drzwi z hukiem się otworzyły i wleciał przez nie nanobot, a za nim wpadło kilka osób. Jedna z nich podeszła do mnie i schyliła się nade mną. Wiedziałam, co chciała zrobić, więc odwróciłam głowę, sprawiając sobie tym ból. <br />- Masochistką jesteś, naprawdę. &#8211; powiedział Len. <br />-Może&#8230; - odpowiedziałam bardzo cicho.<br />Len w każdym razie zaniechał próby pocałowania mnie, a jednocześnie uśpienia. <br />Te osoby, które stały z tyłu, nadal tam stały. Len tylko machnął ręką na jedną osobę, żeby podeszła. Uklękła po drugiej mojej stronie i zaczęła coś wcierać w moją lewą rękę, co zaczęło mocno piec. Skrzywiłam się.<br />- Sama tego chciałaś, więc teraz cierp. &#8211; stwierdził Len, który wziął się za smarowanie mojej drugiej ręki, co spowodowało, że jęknęłam. <br />Len machnął na dwie kolejne osoby, które zaczęły wyciągać noże z moich nóg. <br />-Aaah&#8230; - w moich oczach pojawiły się łzy.<br />- Może jednak chcesz&#8230;?<br />- Nie&#8230; - odpowiedziałam w połowie jego pytania.<br />- To może środek znieczulający?<br />- Może&#8230; być&#8230;<br />- Zamknij oczy. &#8211; rozkazał.<br />Zamknęłam, po czym otworzyłam. To wszystko to był sen. Nadal wisiałam przywiązana do czegoś w rodzaju krzyża. Noże były już wbite, ale śladu po cieniowcach nie było. <br />Jakoś niefortunnie się poruszyłam, wywołując okropny ból w 30 miejscach. Jęknęłam. <br />Słuchawki zjechały mi na szyję, co nie było zbyt wygodne, gdyż wbijały się w szyję i uniemożliwiały ruch głowy.<br />Jedna noga zaczęła już drętwieć, co oznaczało, że długo nie pociągnie. <br />Nagle poczułam ciepłą, słoną kroplę, spływającą po moim policzku.<br />- Tylko nie zacznij płakać&#8230; - powiedziałam do siebie. Ledwo brałam kolejne porcje powietrza.<br />Ile czasu mogę już tak wisieć? &#8211; pomyślałam. &#8211; Niech mnie ktoś stąd ściągnie! Ale zajrzą tutaj dopiero za tydzień. <br />Nagle na mojej piersi odbiło się światło od medalionu. Dopiero teraz zauważyłam, że na wisiorku jest pewien przycisk. <br />- Idiotka&#8230; - pomyślałam, ale spróbowałam złapać wisiorek w usta, po czym go nacisnąć.<br />Zaczął błyskać na czerwono, potem zaczął wydawać dźwięk jak syrena alarmowa. <br />Ze wszystkich stron zaczęły wychodzić cieniowce. Zapewne zaskoczone tym dźwiękiem i światłem. Oglądały mnie z daleka i chyba z zaciekawioną miną. <br />- Albo zostanę uratowana, albo wybuchnę &#8211; pomyślałam.<br />Jeden cieniowiec odważył się do mnie podejść i złapał jeden z noży. Zaczął go przekręcać.<br />- AAAAAAh!!!<br />Kilka innych podeszło i zrobiło to samo.<br />Krzyczałam, jęczałam, a one przekręcały noże dalej. <br />Nagle spostrzegłam jakiś cień, bardzo szybki. Może to inny cieniowiec albo moja wyobraźnia.<br />Jeden z cieniowców, ten najodważniejszy zaczął rozrywać moją bluzę, potem bluzkę. W końcu dobrał się do spodni&#8230;<br /><br /> ROZDZIAŁ V<br /><br />Guzik od moich jeansowych spodni właśnie odpadł, suwak rozsunął się. <br />Tylko nie to, tylko nie to &#8211; pomyślałam.<br />Naszyjnik robił się coraz gorętszy i bardziej czerwony. Wszędzie było czerwono. Na podłogę kapała moja własna ciemna krew, za nic nie chciała skrzepnąć. Ciągle zastanawiałam się jak długo jeszcze tak pociągnę, kiedy nagle zabłysło światło, oślepiające światło. Obraz, który widziałam był rozmazany, ale znajomy. <br />Hahah, to zabawne, ale ja znam tą dziewczynkę.<br />Przede mną stała mała dziewczynka, na oko miała 3 lata. Wyglądała dokładnie tak jak ja w jej wieku. Chwila&#8230; to przecież byłam ja! Stała i patrzyła się w ziemię. Dopiero teraz zauważyłam, że jesteśmy w ogrodzie mojego byłego domu. W ręku trzymała za łapkę swojego misia. Miała na sobie błękitną sukienkę bez rękawów. Na nogach nic nie miała, była bosa. Obserwowała trawę i wszystko, co znajdowało się w środku<br />- Rin! &#8211; usłyszałam i odwróciłam się, a dziewczynka spojrzała przed siebie. Biegł&nbsp; w naszą stronę mały chłopiec, też w wieku 3 lat. Był bardzo podobny do Rin. Przypominał mi kogoś. Był ubrany bardzo elegancko, na twarzy widać było szeroki uśmiech, ale oczy były tajemnicze. <br />- Stój! Nie podchodź bliżej. &#8211; powiedziała Rin. &#8211; robisz zbyt dużo hałasu, po za tym jesteś cały brudny.<br />Przyjrzałam się chłopcu. Jego marynareczka, krawacik, koszula wszystko to było czyste. Jednak mała Rin widziała nawet najdrobniejszy kurz, który leżał na jego spodniach i butach. Dopiero teraz postanowiła ruszyć do przodu. Poruszała się z gracją i bardzo cicho jak na 3-letnie dziecko. Trawa pod jej stopami lekko się uginała, po czym wracała do swojego poprzedniego stanu nienaruszona. Za to trawa w miejscach, po których biegł chłopiec była lekko wygięta. Jednym słowem Rin była doskonała. <br />- Rin, Len! Chodźcie tu do nas. &#8211; zawołał kobiecy głos od strony domu.<br />Len&#8230; czyżby to był ten Len? <br />Len natychmiast pobiegł do kobiety, która była moją matką. Ukucnęła przed Lenem. Obok niej stał ojciec. <br />- Len&#8230; niestety, ale dzisiaj opuszczasz nasz dom. Wiesz, dlaczego?<br />- Nie, mamo. <br />Mamo&#8230; tylko&#8230; nie mówcie mi, że Len&#8230; jest moim bratem!! &#8211; takie myśli wtedy mnie dopadły.<br />- Opuszczasz nas, by nauczyć się wielu ważnych rzeczy. Widzisz, kiedyś ja i tata założyliśmy pewną organizację o nazwie Nanobots, która miała walczyć ze złymi rzeczami na tym świecie. Pochodziła ona od nazwy robotów-mieczy. Użytkownik dostawał własnego nanobota, który wiązał z nim pakt krwi. Teraz ty kochanie przejmiesz tą organizację. W wieku 10 lat zostaniesz szefem tego stowarzyszenia. Do tego czasu będziesz się uczył jak przeżyć, jak stać się najsilniejszym, nauczysz się również kierować organizacją.&nbsp; Ale pełnoprawnym szefem staniesz się w wieku 18 lat. <br />- Co z Rin?<br />- Rin sobie poradzi, jest wystarczająco silna, ale musisz po nią wrócić kiedy oboje osiągniecie 10 lat. Będziesz ją chronił, prawda?<br />- Oczywiście. Ale dlaczego muszę się tego uczyć już teraz?<br />- Obawiam się, że niedługo ja i tata możemy odejść z tego świata. <br />- Nie odchodźcie.<br />W tym momencie zatrąbił klakson samochodowy. <br />- Musisz już iść, więcej powiemy ci przez listy. <br />-Co się stanie z Rin?<br />- Dowiesz się w swoim czasie. <br />Matka i ojciec pożegnali syna, a Rin dopiero teraz do nich podeszła, rzuciła tylko do Len'a: Będę czekać! <br />- Co się stało mamo? &#8211; Rin zauważyła jedną łezkę w oku matki. <br />- Nic, kochanie. Chodź z nami. <br />Matka odwróciła się do Rin plecami i ruszyła do domu, Rin poszła powoli za nią. <br />- Rin, spróbuj zapamiętać teraz jak najwięcej z tego dnia. &#8211; powiedział ojciec. <br />- Dobrze, tatusiu. <br />Weszli do salonu, gdzie na środku latała żółta, mała kuleczka. <br />- Rin, to będzie twój nanobot. Niestety, ale stracisz wszystkie swoje wspomnienia, które do tej pory miałaś. Stracisz również swoje uczucia.<br />- To znaczy, że nie będę pamiętać Len'a?<br />- Tak&#8230;<br />- Ale dlaczego? To jest niesprawiedliwe! On będzie się uczył tego wszystkiego, a ja mam tutaj tkwić i zapomnieć o tym wszystkim? Tylko dlatego, że jestem lepsza od niego? Że jestem dziewczyną? <br />Rin nie zdążyła już więcej powiedzieć. Była rzeczywiście nazbyt mądra, domyślna jak na swój wiek. Żółta kuleczka otworzyła swoje małe oczko i ugryzła ją w rękę&#8230;<br />Otworzyłam swoje oczy. Wróciłam do rzeczywistości zszokowana. Czułam okropny ból. <br />[+18]<br />Cieniowiec, który zniszczył moje spodnie, obciągnął je w dół. Następnie pociągnął moje majtki i powoli zdjął. Zbliżył swoją cieniową dłoń do mojego miejsca intymnego. Powoli, ale pewnie włożył mi tam swój palec (O.O). Zaczął nim poruszać. Poczułam lekki ból w tych okolicach. Potwór zwiększył tępo, a ja czułam coraz przyjemniejszy ból. <br />Podszedł do mnie kolejny cieniowiec, który stanął za mną i położył na moich piersiach swoje dłonie. Zaczął mnie obmacywać zimnymi dłońmi, coraz to mocniej i głębiej. Po chwili zaczęłam jęczeć z rozkoszy. W ciemnym i cichym pomieszczeniu rozlegały się tylko krzyki, jęki i piski. Cieniowiec mający palec w intymnym miejscu włożył kolejny i po chwili jeszcze kolejny. Wkładał je głęboko, szybko, zmysłowo. Wszystkie te ruchy doprowadzały mnie do szaleństwa. <br />Nagle stwór przestał. Wyjął swoje palce, po czym je oblizał. <br />Poczułam lekkie obrzydzenie tym widokiem. Znowu gdzieś w oddali zobaczyłam dziwny cień. Tym razem cieniowce również to zobaczyły. Wszystkie wyszły z pomieszczenia rozejrzeć się. Ja zostałam sama. Nie wiem jak długo tak wisiałam, ale czułam, że już niedługo opuszczą mnie siły i zemdleję, a następnie wykrwawię się. <br />Moje przemyślenia przerwały nuty pewnej piosenki. Przed moimi oczami zaczęły się pokazywać różne sceny.<br />Czułam, że byłam w jakimś gęstym lesie. Przez konary drzew przenikały cienkie promienie słońca. Pod stopami była wyczuwalna miękkość trawy. Wiatr przewiewał mnie jakby od środka. Zaczął padać deszcz. Po chwili zobaczyłam, że coś niebieskiego porusza się między krzakami. <br />Obserwowałam to coś i czekałam, aż w końcu się pokaże. Próbowałam nawet zawołać, ale głos nie chciał przejść przez krtań. Wydawało mi się, że spędziłam tam mnóstwo czasu. Zaczęłam biec przez las jak najdalej od tego czegoś niebieskiego. Piosenka nadal trwała. <br />Zaczęłam słyszeć wokół przepiękny anielski głos i śpiew. <br />- Daj mi tym razem melodię przepiękną &#8211; usłyszałam i zatrzymałam się.<br />Następnie, po całym lesie rozległ się dźwięk wydawany z liry. Przeniknął mnie całą. Teraz spostrzegłam, że mam na sobie rany zadane od noży. Coś większego spadło na jeden liść. Podeszłam do niego i przejechałam palcem po czerwonej, dużej kropli. Wyglądało jak krew. Las topił się we krwi. Nadciągała ogromna czerwona fala&#8230;]]></description>
<pubDate>Czwartek 19 Kwiecień</pubDate>
<comments>Czwartek 19 Kwiecień</comments>
</item>
<item>
<title>Vocaloid</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl/viewtopic.php?pid=13150#p13150</link>
<guid isPermaLink="false">13150@http://www.candykaa.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<p class="center">Rano to Diana obudziła się pierwsza. Przypomniała sobie co zrobiła z Miku. Uśmiechnęła się.<br />-Żegnaj, &quot;księżniczko&quot;. Sebastian będzie mój. - mruknęła<br /><br />* * *<br /><br />Mijały dni, coraz więcej kobiet umierało. Nikt nie podejrzewał o to Diany, która stała za wszystkimi zbrodniami. <br /><img class="postimg" src="http://static.zerochan.net/full/47/18/403447.jpg" alt="http://static.zerochan.net/full/47/18/403447.jpg" /><br />Jedna osoba - Len - widziała jak Diana niszczy kolejną pseudo rywalkę - Rin. Było jednak za późno. Diana, by nie mieć świadków, zabiła i jego.<br /><br />* * *<br /><br />Po jakimś czasie w zamku zostały tylko trzy osoby - Neru, Sebastian i psychopatyczna Diana.<br />Gdy neko przechadzała się samotnie po korytarzu, nagle poczuła ucisk w okolicy kostki.<br />Odwróciła głowę. To, co zobaczyła, przeraziło ją.<br /><img class="postimg" src="http://s2.zerochan.net/600/15/14/1033215.jpg" alt="http://s2.zerochan.net/600/15/14/1033215.jpg" /><br />Diana kopnęła postać w twarz, ta jednak powaliła ją na ziemię i przygniotła swoim ciałem...<br />-Y-Yamete! YAMETEEEEEEEE! (P-Przestań! PRZEEEEEESTAAAAAAŃ!)<br />Jej krzyk odbił się echem od zamkowych komnat. <br /><br />* * *<br /><br />Następnego dnia Neru znalazła porozrzucane po zamku ciało Diany, z licznymi śladami ugryzień.<br /><br /><em>A więc... Nocny Łowca...<br /><br />On przyszedł...<br /><br />Zemścić się za mnie...<br /><br />Arigatou, Len-kun... [Dziękuję, Len...]</em><br /><br />Odwróciła się i odeszła, zostawiając ciało Diany.<br />]]></description>
<pubDate>roda 18 Kwiecień</pubDate>
<comments>roda 18 Kwiecień</comments>
</item>
<item>
<title>Syrenki - czyli nasze wady i zalety</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl/viewtopic.php?pid=13149#p13149</link>
<guid isPermaLink="false">13149@http://www.candykaa.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[JAK TO NIE MOŻEMY ŚPIEWAĆ D:]]></description>
<pubDate>Niedziela 8 Kwiecień</pubDate>
<comments>Niedziela 8 Kwiecień</comments>
</item>
<item>
<title>Wasze domki w Pet Party</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl/viewtopic.php?pid=13148#p13148</link>
<guid isPermaLink="false">13148@http://www.candykaa.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Domek mojej Tiny : )<br /><br />SALON<br /><a href="http://imageshack.us/photo/my-images/16/plnk9999000000000000000.png/" target="_blank" rel="nofollow"><img class="postimg" src="http://img16.imageshack.us/img16/3518/plnk9999000000000000000.png" alt="http://img16.imageshack.us/img16/3518/plnk9999000000000000000.png" /></a><br /><br />Uploaded with <a href="http://imageshack.us" target="_blank" rel="nofollow">ImageShack.us</a><br /><br />SYPIALNIA<br /><a href="http://imageshack.us/photo/my-images/641/plnk9999000000000000000.png/" target="_blank" rel="nofollow"><img class="postimg" src="http://img641.imageshack.us/img641/3518/plnk9999000000000000000.png" alt="http://img641.imageshack.us/img641/3518/plnk9999000000000000000.png" /></a><br /><br />Uploaded with <a href="http://imageshack.us" target="_blank" rel="nofollow">ImageShack.us</a><br /><br />ŁAZIENKA<br /><img class="postimg" src="http://img853.imageshack.us/img853/4523/plnk9999000000000000000t.png" alt="http://img853.imageshack.us/img853/4523/plnk9999000000000000000t.png" /><br />By <a href="http://profile.imageshack.us/user/dori7080" target="_blank" rel="nofollow">dori7080</a> at 2012-04-07<br /><br />jADALNIA<br /><img class="postimg" src="http://img825.imageshack.us/img825/9310/plnk9999000000000000000h.png" alt="http://img825.imageshack.us/img825/9310/plnk9999000000000000000h.png" />]]></description>
<pubDate>Sobota 7 Kwiecień</pubDate>
<comments>Sobota 7 Kwiecień</comments>
</item>
<item>
<title>Sklep z ubraniami dla dzieci</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl/viewtopic.php?pid=13147#p13147</link>
<guid isPermaLink="false">13147@http://www.candykaa.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Przychodzą<br />Przegląda z Kasią różne wieszaki<br />Kasia przymierza kilka ciuszków<br />Kupują:<br />- bluzkę nr 2,<br />- spódniczkę nr 1,<br />- sukienkę nr 1,<br />- buty nr 4,<br />- piżamę nr 2.<br />Wychodzą]]></description>
<pubDate>Czwartek 5 Kwiecień</pubDate>
<comments>Czwartek 5 Kwiecień</comments>
</item>
<item>
<title>-5 lat</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl/viewtopic.php?pid=13146#p13146</link>
<guid isPermaLink="false">13146@http://www.candykaa.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Przychodzi<br />Staje w progu i przygląda się dzieciom<br />Nagle podeszła do niej mała dziewczynka przytulająca misia<br />Dziewczynka wyciągnęła do niej swoją drobną rączkę<br />Złapała dziewczynkę za rączkę i ukucnęła<br />- Cześć, ja jestem Dajana, a ty jak masz na imię ślicznotko? - zapytała się dziewczyna z uśmiechem<br />- Jestem Kasia - szepnęła dziewczynka<br />- Kasiu, a chciałabyś ze mną zamieszkać? - spytała się odgarniając włosy z twarzy dziewczynki<br />- Tak - odpowiedziała Kasia i przytuliła ją<br />Wstaje<br />Załatwia odpowiednie dokumenty, a Kasia pakuje swoje rzeczy<br />Idą do domu<br /><br />Czyli w jednym zdaniu - Dajana adoptuje Kasię ;)]]></description>
<pubDate>Czwartek 5 Kwiecień</pubDate>
<comments>Czwartek 5 Kwiecień</comments>
</item>
<item>
<title>Kolorowych snów nr 1  / willa Alex</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl/viewtopic.php?pid=13145#p13145</link>
<guid isPermaLink="false">13145@http://www.candykaa.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Przychodzą<br />Rozbierają się<br />Gotuje jajka<br />Eliza szykuje flamastry, farby itd.<br />Daje jajka dziewczynkom<br />Bierze koszyk <img class="postimg" src="http://images.subeta.net/items/trunk_flowergirl_basket.gif" alt="http://images.subeta.net/items/trunk_flowergirl_basket.gif" /><br />Ozdabia koszyk kwiatami itp.<br />Wkłada do koszyczka <img class="postimg" src="http://images.subeta.net/items/item_rocksandpshakr_white.gif" alt="http://images.subeta.net/items/item_rocksandpshakr_white.gif" /><img class="postimg" src="http://images.subeta.net/items/food_sausagelinks.gif" alt="http://images.subeta.net/items/food_sausagelinks.gif" /><img class="postimg" src="http://republika.pl/blog_tb_3429401/4059427/tr/__.gif" alt="http://republika.pl/blog_tb_3429401/4059427/tr/__.gif" /><img class="postimg" src="http://images.subeta.net/items/candy_chocolaterabbit.gif" alt="http://images.subeta.net/items/candy_chocolaterabbit.gif" /><img class="postimg" src="http://images.subeta.net/items/plant_lambstalk.gif" alt="http://images.subeta.net/items/plant_lambstalk.gif" /><br />Dziewczynki wkładają do koszyczka pisanki <img class="postimg" src="http://images.subeta.net/items/item_ballooneggb_gr.gif" alt="http://images.subeta.net/items/item_ballooneggb_gr.gif" /><img class="postimg" src="http://images.subeta.net/items/sticker_paleeggs.gif" alt="http://images.subeta.net/items/sticker_paleeggs.gif" /><img class="postimg" src="http://images.subeta.net/items/clothing_pinksparklyeasteregg.gif" alt="http://images.subeta.net/items/clothing_pinksparklyeasteregg.gif" /><img class="postimg" src="http://images.subeta.net/items/egg_decorated.gif" alt="http://images.subeta.net/items/egg_decorated.gif" /><br />- Oj, już się więcej nie zmieści - mówi Alex z uśmiechem<br />Wkłada gotowy koszyk do szafki<br />Dzwoni do Jamesa<br />- Cześć, przyszły tato! - woła na przywitanie - Może byś się wykazał i weźmiesz dziewczynki na spacer? Ja muszę posprzątać w domu przed świętami<br />- Eh, no dobra - odpowiada James - Zaraz przyjdę<br />- Okej, to do zobaczenia za chwilę - mówi Alex i rozłącza się<br />Przebiera dziewczynki w ciuchy na plac zabaw<br />Przychodzi James<br />Zakłada Zuzi kurtkę i buciki<br />- Idźcie na plac zabaw - mówi podając małą chłopakowi - I siedźcie tam jak najdłużej<br />Wychodzą<br />Najpierw sprząta pokoje dziewczynek, potem łazienkę, swoją sypialnie, salon i kuchnię<br />Pomaga sobie magią<br />Zadowolona robi sobie kawę<br />Wracają dziewczynki z Jamesem<br />Dekoruje z Elizą dom motywami wielkanocnymi m.in. <img class="postimg" src="http://images.subeta.net/items/item_nesteggcrmgrn.gif" alt="http://images.subeta.net/items/item_nesteggcrmgrn.gif" /><br />Dziewczynki bawią się z Jamesem<br />Gotuje spagetti<br />Jedzą późny obiad<br />Po skończonym posiłku siadają razem w salonie i grają w monopol]]></description>
<pubDate>Czwartek 5 Kwiecień</pubDate>
<comments>Czwartek 5 Kwiecień</comments>
</item>
<item>
<title>Domowe słodycze Leny</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl/viewtopic.php?pid=13144#p13144</link>
<guid isPermaLink="false">13144@http://www.candykaa.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Przychodzą<br />Kupują na święta:<br />- tarta nr 11<br />- rolady nr 1<br />- pudding nr 10<br />- rogale nr 6<br />Wychodzą]]></description>
<pubDate>Czwartek 5 Kwiecień</pubDate>
<comments>Czwartek 5 Kwiecień</comments>
</item>
<item>
<title>Wielkanoc</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl/viewtopic.php?pid=13143#p13143</link>
<guid isPermaLink="false">13143@http://www.candykaa.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Przychodzą<br />Oglądają rzeczy<br />Postanawiają same pomalować jajka<br />Kupują bazie nr 5 i kurczaczki nr 13<br />Wychodzą]]></description>
<pubDate>Czwartek 5 Kwiecień</pubDate>
<comments>Czwartek 5 Kwiecień</comments>
</item>
<item>
<title>Kolorowych snów nr 1  / willa Alex</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl/viewtopic.php?pid=13142#p13142</link>
<guid isPermaLink="false">13142@http://www.candykaa.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Budzi się<br />Bierze prysznic, myje się<br />Ubiera się w <img class="postimg" src="http://elouai.com/valentine/img/10top/btn_0634.gif" alt="http://elouai.com/valentine/img/10top/btn_0634.gif" /><img class="postimg" src="http://img233.imageshack.us/img233/3854/45xb5.png" alt="http://img233.imageshack.us/img233/3854/45xb5.png" /><br />Budzi Elizę<br />Eliza myje się<br />Budzi Zuzię<br />Ubiera Zuzię<br />Robi śniadanie<br />Jedzą śniadanie<br />Ubierają się ciepło<br />Bierze wózek<br />Eliza pcha wózek, a ona niesie Zuzię na rękach<br />Idą na zakupy wielkanocne]]></description>
<pubDate>Czwartek 5 Kwiecień</pubDate>
<comments>Czwartek 5 Kwiecień</comments>
</item>
<item>
<title>Allegro Alex</title>
<link>http://www.candykaa.pun.pl/viewtopic.php?pid=13141#p13141</link>
<guid isPermaLink="false">13141@http://www.candykaa.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Wchodzi na allegro Alex<br />Kupuje fioletowy lakier z jasnymi elementami i lakier w kolorze liści<br />Wychodzi]]></description>
<pubDate>Czwartek 5 Kwiecień</pubDate>
<comments>Czwartek 5 Kwiecień</comments>
</item>
</channel>
</rss>

